„Jeśli wojny mogą być wywołane przez kłamstwo, to mogą być zatrzymane przez prawdę.”

O tak, w roku 2017 spadło wiele bomb. „Sprzedawcy śmierci” – czołowe korporacje zbrojeniowe również eksplodowały z tą różnicą, że od nadmiaru lukratywnych kontraktów. Nowy budżet militarny USA wzrasta proporcjonalnie do pojawiania się nowych zagrożeń dla pokoju europy i świata zachodniego. A mimo tego amerykańska armia dopuszcza się fałszerstw swoich rachunków.

Na szczęście wśród tysięcy eksplozji ubiegłego roku spadło kilka wyjątkowo ciężkich bomb prawdy. Po pierwsze pedofilia i poważne nadużycia seksualne wśród elit. Sprawa byłego premiera Wielkiej Brytanii, Edwarda Hetha, skandal z udziałem Harvey Weinsteina. Powiązania seksualnego predatora Kevina Spacie z Billem Clintonem i ich wspólnych wojaży na pokładzie samolotu Lolita Express, należącego do skazanego za pedofilię Jeffrey Epsteina. Kolejny proces przeciwko pedofilowi Dennisowi Hastert (Spiker Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych). Eksplozja faktów związanych z aferą Weinsteina zamyka buzie sceptykom sprawy franklina (szerzej opisanej we wcześniejszym artykule). Skoro Weinstein, zamożny producent filmowy był w stanie tuszować przestępczy proceder przez 30 lat, zatrudniając do tego między innymi byłych agentów Mossadu to co jest w stanie zdziałać np. rodzina Clintonów i Bushów?

Wkroczenie uzbrojonego mężczyzny do Comet Ping Pong na kanwie Pizzagate przyczyniło się do rozprzestrzenienia terminu „fake news” trywialnego określenia na wszelkie trudne i niewygodne informacje. I tak w 2017 roku utworzone zostało „ministerstwa prawdy” Googla i Facebooka. Od tak abyśmy wiedzieli co jest prawdą a co nią nie jest.

Buum! Kolejna bomba wybuchła w mediach głównego nurtu – artykuł BBC „Brudne sekrety Raqqa” Nagle do wszystkich dotarło, że cichymi sprzymierzeńcami amerykanów w walce z Assadem jest Państwo Islamskie.

Rzecz jasna wiele niezwykle istotnych spraw ubiegłego roku nie da się opisać w jednym artykule. Jednak jest coś jeszcze, co dotarło do mnie szczególnie i stało się czymś oczywistym. Wyraźnie ukształtował się nowy „surowiec”, który z każdym rokiem będzie zyskiwał na wartości, aż w końcu stanie się ważniejszy niż sama ropa. Wystarczy przetoczyć artykuły (CBC, Economist) jakie ukazał się pod koniec roku: „Dane to nowa ropa: Twoje informacje personalne są teraz najważniejszym na świecie towarem”. Zwróćmy teraz uwagę na coś co w bardzo znaczący i odrobinę symboliczny sposób koreluje z wyżej wymienionym faktem: „Arabia Saudyjska właśnie ogłosiła plany budowy megamiasta o wartości 500 miliardów dolarów, które będzie 33 razy większe od Nowego Jorku” [Buissnes Insider]Nie byłoby to tak bardzo nadzwyczajnie gdyby nie fakt, iż miasto to ma być naszpikowane najnowszą technologią, gdzie wszystko będzie połączone, a wymiana danych stanowić będzie taką oczywistość jak woda w kranie. Kontrast między tymi dwoma faktami podkreśla:

„‚Historyczną chwilą jest być pierwszym robotem na świecie, który został uznany za obywatela.’ Powitajcie nowego Saudyjczyka: Sophię”

Ale czekajcie… dane danymi,  A co gdybyśmy mogli nieco śmielej pomarzyć o świecie bez ropy? Nie tylko pomarzyć, a w końcu podejmować otwarte rozmowy przynajmniej teoretyzując. Teraz łaskawy rząd amerykański dał nam przyzwolenie na te i wiele innych trudnych wciąż dla wielu rozważań. 16 grudnia 2017 r.w The New York Times ukazał się artykuł „Świecące Aury i ‚Czarny Budżet’: Tajny Program Pentagonu o U.F.O.”. Tego samego dnia w Politico „Sekretne poszukiwania UFO przez Pentagon”. Obie te publikacje poprzedza ujawnienie nagraniń tajemniczego obiektu zarejestrowane przez kamerę samolotu F/A-18 SUPER HORNET, w tle słychać rozmowę pilotów. Artykuły pobieżnie opisuje program rządowy o nazwie: „Zaawansowany Program Identyfikacji Zagrożeń Lotniczych” [AATIP] jednocześnie podejmując temat funduszy – 22 milionów, które spływały głównie do prywatnej firmy Bigelow Aerospace. Przedsiębiorstwo przemysłu kosmicznego rozdysponowywało fundusze pomiędzy podwykonawców „do badania i oceny zagrożenia przez obiekty [UFO]”. Firma miliardera Roberta Bigelowa specjalnie zmodyfikowała budynki w Las Vegas do przechowywania metali i innych materiałów, które zostały odzyskane przez program [AATIP] z obszarów niezidentyfikowanego zjawiska.

Logan: „Czy wierzysz w Obcych?”

Bigelow: „Ja jestem całkowicie przekonany. To wszystko.

Logan: „Czy również jesteś przekonany, że UFO odwiedza ziemie?”

Biegelow: „ET byli tutaj i obecnie są. Wydałem miliony, miliony i miliony. Prawdopodobnie wydałem więcej na ten temat jako osoba indywidualna niż całe Stany Zjednoczone.

– Robert Bigelow w rozmowie z reporterką programu „60 minutes”.

Logo popularnego wizerunku ET umieszczone na budynku Bigelow Aerospace, Las Vegas, Nevada

Zaawansowany Program Identyfikacji Zagrożeń Lotniczych prowadzony w sekrecie od 2007 r. na piątym piętrze Pentagonu, dowodzony był przez oficera wywiadu wojskowego Luisa Elizondo. Został zainicjowany głównie przez senatora Harryego Rieda. Do 2012 r. na program wydano 22 miliony dolarów. Oczywiście biorąc pod uwagę roczny budżet Departamentu Obrony USA, kwota ta jest śmiesznie niska. $22 mln w budżecie, który w ostatnich latach oscyluje między 600 a 700 miliardów na badania czegoś co według programu jest „zagrożeniem lotniczym” a tym samym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego? Ale spokojnie to przecież tylko oficjalne informacje. Jak wspomina Politico program ten wcale nie musiał skończyć się w 2012. „Pan Elizondo powiedział, że jedyną rzeczą, jaka się skończyła były fundusze, wyschły one w 2012 r.”. Dalej w artykule Timsa czytamy, iż Elizondo pracował z urzędnikami Marynarki oraz CIA poza biurem Pentagonu, aż do października [ubiegłego roku]. „Dlaczego nie wydajemy pieniędzy i nie poświęcamy temu wątkowi więcej czasu?” Elizondo cytował fragment swojego listu rezygnacyjnego do Sekretarza Obrony Jima Mattisa. Swoją drogą szef programu zawdzięcza mu uratowanie życia jeszcze z czasów ich wspólnej służby w Afganistanie.

„Mamo coś jest w pokoju obok
Mam nadzieję, że to nie są stworzenia z kosmosu”

W piosence Aliens Exist lider kapeli Blink182, Tom Delonge śpiewa o czymś co zaprzątało mu głowę od przynajmniej połowy lat 90.

„Wiem, że CIA powiedzieliby
To co słyszysz to tylko plotki
Chciałbym, aby ktoś mi powiedział co było prawdą”

I chyba sam Tom nie spodziewał się, że 20 lat później będzie wspólnie z CIA działał aktywnie w kwestii prawdy (prawdy według niego i ich) o niezidentyfikowanych obiektach latających.

Jakiś czas temu Delonge założył organizację inwestycją no nazwie To The Stars Academy [TTSA]. Zrzesza ona dość konkretne osobistości mi: Jim Semivan, emerytowany oficer CIA; Steve Justice emerytowany Dyrektor Zaawansowanych Technologii w Lockheed Martin Skunk Works; Dr. Hal Puthoff doświadczony pracownik General Electric, Sperry, NSA oraz doradca dla NASA; i w końcu wcześniej wspominany Luis Elizondo mający akademickie wykształcenie z dziedzin, mikrobiologia, immunologia i parazytologia, jako pracownik Departamentu Obrony, był dyrektorem programu szerzej opisywanego przez Timsa i Politico. Wcześniej wspomniany program AATIP zajmował się identyfikacją zagrożeń lotniczych, koncentrując się na niezidentyfikowanych technologiach lotniczych. Elizondo był ostatnio gościem kilku wywiadów w dużych stacjach telewizyjnych.

Krótko po wcześniej wspomnianych artykułach pojawił się wywiad w Fox News w którym wystąpił pilot samolotu F/A-18. To kamera podczerwieni zamontowana na działku tego samolotu zarejestrowała materiał wideo z UFO. Na pytanie prowadzącego czy to co widział było możliwe [prędkość, trajektoria, kształt obiektu], pilot odpowiedział „Nie z technologią jaką znamy dziś”. Swój wywiad z awiatorem przeprowadził również NY Times, gdzie cały incydent opisany jest nieco bardziej szczegółowo.

„Zidentyfikowaliśmy bardzo interesujące anomalie pewnego typu nazwijmy to statków, rzeczy, które nie mają oczywistej powierzchni [jaką zazwyczaj posiadają samoloty], żadnej oczywistej formy napędu, manewrują w ekstremalny sposób poza znośnymi dla człowieka i innego biologicznego organizmu siłami przeciążenia. Charakteryzują się hipersoniczną prędkością, niską widocznością, wszystko po znanymi prawami aerodynamiki. Statki te charakteryzują się cechami jakie obecnie nie występują w sprzęcie militarnym USA ani żadnego innego kraju. W wywiadzie dla CNN Elizondo dodał na koniec: „Nie mogę mówić w imieniu rządu ale moje personalne odczucia są takie i wszystkie dowody wskazują, że być może nie jesteśmy sami [w kosmosie].”

Luis Elizondo dla CNN

„A TO DOPIERO POCZĄTEK…” – To The Stars Academy

O co chodzi w tym wszystkim? Dlaczego sprawa jest tak ekscytująca? Co szczególnego w nagraniach wideo, gdzie widać białoszary obiekt w kształcie „tiktaka”? Przecież badania nad UFO nie są niczym nowym, chociażby za sprawą Projektu Blue Book. Już niemal każdy z nas wie, że w kosmosie „coś jest”. Do tej pory w życiu codziennym mówiło się o tym z conajmniej lekkim uśmiechem na twarzy. Teraz jednak na prawdę istotne jest, że temat podchwyciły duże… największe światowe media z ogromnym zasięgiem, wciąż najbardziej opiniotwórcze.

„Jak możemy myśleć, że fizyka jaką znamy dziś to już wszystko” – wcześniej wspomniany Stephen Justice dla innego molocha medialnego, Huffingtonpost. W tym samym artykule autor zagłębia się w kwestie, jak fenomen niezidentyfikowanych obiektów może doprowadzić do rewolucji technologicznej na świecie.

Jeśli jakiś badacz ET mówi, że wie wszystko, lub przynajmniej więcej niż wszyscy inni, jak ma to miejsce w przypadku Toma Delonge i Stevena Greera od razu powinniśmy nabrać nieco sceptycyzmu. Obaj panowie to wyraźni egocentrycy. Co prawda nie brakuje im zaangażowania, pasji i zdecydowanie nie robią tego tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Nie dla pieniędzy z prostej przyczyny – współpracują z najwyżej postawionymi pracownikami rządu, którzy mimo emerytury mają nadal wysokie uprawnienia i tajne przepustki. Bądźmy poważni, ci właśnie ludzie nie będą bawić się w zarabianie na koszulkach z napisem To The Stars Academy. Z drugiej strony oficjalnie… jeszcze raz powtórzę według oficjalnych informacji organizacji To The Stars Academy [TTSA] oni rzeczywiście liczą na wystarczający przypływ funduszy od inwestorów, po to aby robić tak zwaną „wsteczną inżynierię”. Zebrać wszystkie informację, dokonać dalszych badań, wyciągnąć jak najwięcej wniosków z obszarów niezidentyfikowanego fenomenu powietrznego (UAP). Jakkolwiek to brzmi, Delonge w ciągu kliku najbliższych lat chlałby stać się drugim Elonem Muskiem.

Dlatego powinniśmy twierdzić, iż cały ten szum jest dobrze przygotowaną operacją dezinformacyjną? Luis Elizondo oraz inni zrezygnowali z pracy w Pentagonie, zabrali ze sobą tajne informacje, materiały wideo, a nagle duże gazety oraz stacje telewizyjne podjęły temat, który wcześniej był przedmiotem żartów lub całkowitym tabu. Kolejna argument to taki, że członek TTSA, Christopher Mellon pytany o tuszowanie tematu UFO przez rząd amerykański w artykule dla Huffingtonpost z 2016 oznajmił: „Mogę powiedzieć, że nigdy nie widziałem żadnego dowodu na oficjalne zainteresowanie UFO [w rządzie USA]”.

„Każde wypowiedziane słowo zostało zaplanowane od miesięcy, największe rzeczy dopiero nadejdą. Każdy kto narzeka nie ma pojęcia co dzieje się w DOD [Departamencie Obrony].”

Wiele wskazuje na to, że muzyk zostaje zwyczajnie wykorzystany. Z prostej przyczyny, jest gwiazdą rocka, jego główny zespół Blink 182 (a to przecież nie jedyny) sprzedał na świecie ponad 50 milionów albumów. Ma więc sporą ilość młodych fanów, jak również tych, którzy dorastali nadal przyglądając się jego poczynaniom. Z punktu widzenia ściśle PsyOps jest użytecznym „przekaźnikiem”. Jak Delonge sam twierdzi „ma wiele do zaoferowania”. Chociaż narracja Luisa Elizondo nie jest szczególnie ukierunkowana i nie zdradza wielu detali to charakteryzuje się przekazem o potencjalnym zagrożeniu jakie niesie zjawisko UAP. Warto napisać, że Tom jest zwolennikiem teorii złych ET.

Jeszcze przed szumem wywołanym artykułami Timsa i Politico założyciel TTSA został zaproszony do SCIF, gdzie przedstawił wszystko co ma do zaoferowania – podzielił się swoją wiedzą (zdobytą przez 20 lat) z najwyżej postawionymi pracownikami militarnymi. W dalszej części jak twierdzi [1] został w pewnym sensie „wciągnięty” do pomocy walki ze złymi ET. Aby wyjaśnić tą kwestię przeskoczę na chwilę do innego wywiadu jaki udzielił Luis Elizondo dla MSNBC. „Próbujemy dowiedzieć się czym to jest i jak działa”. Tutaj właśnie pojawia się kluczowe stwierdzenie i niezwykle ważne w całej tej historii. Proszę, nie bądźmy naiwni i miejmy na uwadze, że kompleks militarno-przemysłowy od dekad zajmował się wyjątkowo aktywnie i w całkowitej tajemnicy (pod przykrywką wielu programów dezinformujących) badaniem obiektów (i nie tylko), którymi rządzą nieznane nauce prawa fizyki. Skoro miliarder Bob Bigielow może sobie na to pozwolić, to co zrobić mogą mega korporacje dysponujące nieograniczonym budżetem? Na świecie nie ma jednej dziedziny technologii, która nie zostałaby zmilitaryzowana. Uzbrajanie przestrzeni okołoziemskiej staje się nieuchronnym faktem, a specjalna jednostka o nazwie „Space Corp” będzie wymagała niemałych funduszy. Ameryka i jej militarny budżet desperacko potrzebują stałego zagrożenia z zewnątrz,  więc koncepcja ET jako kolejnego boogeymana nie jest czymś zaskakującym. Oczywiście wszystko to nie oznacza, że inne formy życia z kosmosu nie mogą nieść ze sobą zagrożenia dla ludzkości.

Cała ta historia ze śmiałym podjęciem tematu UFO/UAP w głównych mediach nie jest jednak farsą. Wręcz przeciwnie, jest to prawda lecz sięgająca zaledwie powierzchni. Najważniejsze jest to, że została przedstawiona w dużych mediach. W wywiadzie dla Lindy Multon Howe, George Knapp, który bezpośrednio rozmawiał z drużyną TTSA zdradził, iż z czasem będzie ujawnianych więcej materiałów wideo. Jeśli okaże się to prawdą, rzeczywiście można zaobserwować doskonale przygotowaną operację. A warto również zauważyć, że media szerzej nie podjęły tematu odzyskanego metalu o jakim mowa w New York Times. Według Delonga z czasem zostaną ujawnione eksperymenty i badania z owym matriałem. W takim wypadku narracja byłaby dozowana i przygotowana ze współpracą z kontrolowanymi przecież mediami [2]. Już teraz wiele ludzi zareagowało z wielkim entuzjazmem i bynajmniej nie mówię tutaj o śnrodowskach teoretyków spiskowych.

„Najbardziej obserwowana od dawna historia w New York Times. Ponieważ ludzie są zafascynowani tym tematem.” – współautor artykułu „Świecące Aury i ‚Czarny Budżet’: Tajny Program Pentagonu o U.F.O.” dla stacji MSNBC.

Oczywiście wciąż znajdą się twardogłowi, gatekeeperzy mainstreamowej nauki jak chociażby cyniczny Neli deGrasse Tyson. Jedyną mądra rzeczą ja powiedział w wywiadzie dla CNN odnosząc się do artykułu Timsa było stwierdzenie, że UFO nie musi oznaczać obcych. Określenie to oznacza po prostu wszelako pojęty latający obiekt nieznanego pochodzenia. I owszem UFO/UAP nie jest wytłumaczalne jedynie w kategoriach: „pewna forma życia inteligentniejsza od człowiek wsiadła do statku kosmicznego i przyleciała na ziemie”. Historia ta jest znacznie bardziej złożona, a do poznania jej potrzebny jest umysł prawdziwego naukowca, nie głowa przepełniona dogmatami. Tyson nie podjął żadnej innej kwestii wyszczególnionej w artykule Timsa – odzyskany metal czy chociażby kwestia kontaktowców. Jak mawiał Arystoteles: „Oznaką wykształconego umysłu jest umiejętność zabawiania myśli bez jej akceptowania”. Więc Panie uczony czas zaakceptować i ruszyć dalej.

Omawiany tutaj materiał to jeden z najbardziej fascynujących tematów z jakim ma do czynienia ludzkość. Pierwszy raz w historii został wyłożony na stół przy, którym siedzą Ci, którzy z różnych powodów nie zaglądali pod niego. Czy wszystkie karty zostaną odkryte? Och zdecydowanie nie. Prawda o fenomenie niezidentyfikowanych obiektów może być czymś zupełnie innym niż nam się wydaje. Z pewnością ma sporo wspólnego z naszą świadomością. Czy rzeczywiście nieco głębsze ujawnienie miałoby wpływ na religie, systemy polityczne oraz naszą codzienność? Dość spekulowania i zwracania uwagi na autorytety. Wszyscy musimy wziąć głęboki oddech, pozostać skupionymi i kwestionować. Wszyscy łącznie z Panem „Nauka” Neli Tysonem.

  1. W wywiadzie dla Joe Rogana, Tom Delonge dość szczegółowo opowiada historię swojego angażu w środowiska militarne. Z rozmowy wywnioskować można, że powiązane środowiska wywiadowcze we wspólnym porozumieniu „udostępniły” swoich doradców i przyzwoliły na działania organizacji To The Stars. „Był tam generał i półkownik, którzy spojrzeli na mnie i zapytali: [[Oni:] Potrzebujesz czegoś jeszcze? [Tom:] Myślę, że powinniście porozmawiać z DIA [Agencja Wywiadowcza Departamentu Obrony]. Na co oni powiedzieli: Dlaczego? [Tom:] Nie chcę ich wkurzyć. Chcę mieć pewność, że wszystkim jest z tym ok. Generał spojrzał na mnie i zapytał: „Potrzebujesz zgody taty gdy twój mama dała ci ją?” odpowiedziałem „Nie” – „[Oni:] Więc zamknij mordę i bierz się do roboty”.
  2. Pisząc kontrolowane media mam na myśli dobrze znaną Operację Mockingbird, gdzie czołowe amerykańskie media działamy pod wpływem Centralnej Agencji Wywiadowczej. Jak można dowiedzieć się nie tylko z Antimedia.pl romans ten trwa po dzień dzisiejszy z tym, że na znacznie większą skalę.